|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Karnawał
W czasach świetności związku swoich rodziców potrzebowałby conajmniej peleryny, peruki i pudru, białego, ćwierć kilograma, do rozjaśnienia koloru skóry.Dziś, gdy w kinach było już kilka części Zmierzchu wystarcza czarny garnitur, karmazynowa koszula, plastikowe kły i biała kredka do malowania twarzy. Może nudno, ale bez zbędnego wysiłku.
- Jak życie? Pyta Typowa z drinkiem w ręku. - Spokojnie, a Twoje? - Mniej.
Imprezy intergracyjne pod parasolem własnego chlebodawcy. Korporacyjne wytyczne dotyczące strojów, korporacyjne drinki podpięte do korporacyjnego budżetu, i równie jeśli nawet nie bardziej korporacyjne zasady budowania relacji międzyludzkich.
Pełen wachlarz historii do wysłuchania w piątkowy wieczór. Rozwody, złamane serca, chorujące dzieci albo wakacje w Indiach z paralotnią lub rowerem. Udając empatię zyskuje kilka odroczonych w czasie jednostek cudzej pracy. Musi wysłuchać, poklepać po ramieniu, słowem dodać otuchy. Barman podaje kolejne szklanki.
- Oszukał mnie. - Jak? - Spotykaliśmy się prawie rok. - To dość długo. - I przez ten czas nie powiedział mi, że ma żonę. - Może zapomniał? - Nie bądź cyniczny. - Nie domyśliłaś się? - Nie.
Bez złośliwości rozkłada przypadek na mniejsze elementy. Przeciętna, ale nie brzydka. Wciera co rano krem mający powstrzymać pierwsze zmarszczki. Może nie potrafić ugotować rosołu, ale dobrze jeździ na desce. Zawodowo, bez zastrzeżeń. Zdarza się jej zabłysnąć.
"Gdzie jest żyli długo i szczęśliwie?"
Pewnie ma jakieś marzenia, plany, ambicje i może nie chce tak już zawsze sama albo na wakacje, co roku, tylko z koleżankami. Odpala papierosa, zaciąga się dymem. Zamawia taksówkę. Po dziesięciu minutach otwiera drzwi mieszkania i przestaje myśleć.
poniedziałek, 06 lutego 2012, alterj
|