|
|
poniedzia³ek, 06 lutego 2012
W czasach ¶wietno¶ci zwi±zku swoich rodziców potrzebowa³by conajmniej peleryny, peruki i pudru, bia³ego, æwieræ kilograma, do rozja¶nienia koloru skóry.Dzi¶, gdy w kinach by³o ju¿ kilka czê¶ci Zmierzchu wystarcza czarny garnitur, karmazynowa koszula, plastikowe k³y i bia³a kredka do malowania twarzy. Mo¿e nudno, ale bez zbêdnego wysi³ku.
- Jak ¿ycie? Pyta Typowa z drinkiem w rêku. - Spokojnie, a Twoje? - Mniej.
Imprezy intergracyjne pod parasolem w³asnego chlebodawcy. Korporacyjne wytyczne dotycz±ce strojów, korporacyjne drinki podpiête do korporacyjnego bud¿etu, i równie je¶li nawet nie bardziej korporacyjne zasady budowania relacji miêdzyludzkich.
Pe³en wachlarz historii do wys³uchania w pi±tkowy wieczór. Rozwody, z³amane serca, choruj±ce dzieci albo wakacje w Indiach z paralotni± lub rowerem. Udaj±c empatiê zyskuje kilka odroczonych w czasie jednostek cudzej pracy. Musi wys³uchaæ, poklepaæ po ramieniu, s³owem dodaæ otuchy. Barman podaje kolejne szklanki.
- Oszuka³ mnie. - Jak? - Spotykali¶my siê prawie rok. - To do¶æ d³ugo. - I przez ten czas nie powiedzia³ mi, ¿e ma ¿onê. - Mo¿e zapomnia³? - Nie b±d¼ cyniczny. - Nie domy¶li³a¶ siê? - Nie.
Bez z³o¶liwo¶ci rozk³ada przypadek na mniejsze elementy. Przeciêtna, ale nie brzydka. Wciera co rano krem maj±cy powstrzymaæ pierwsze zmarszczki. Mo¿e nie potrafiæ ugotowaæ roso³u, ale dobrze je¼dzi na desce. Zawodowo, bez zastrze¿eñ. Zdarza siê jej zab³ysn±æ.
"Gdzie jest ¿yli d³ugo i szczê¶liwie?"
Pewnie ma jakie¶ marzenia, plany, ambicje i mo¿e nie chce tak ju¿ zawsze sama albo na wakacje, co roku, tylko z kole¿ankami. Odpala papierosa, zaci±ga siê dymem. Zamawia taksówkê. Po dziesiêciu minutach otwiera drzwi mieszkania i przestaje my¶leæ.
niedziela, 01 stycznia 2012
Pada³ ¶nieg z deszczem albo deszcz ze ¶niegiem. Pogoda bardziej pasowa³a do Halloween ani¿eli okresu miêdzy Bo¿ym Narodzeniem, a ¶wiêtem Trzech Króli. Siedzia³ na drewnianej pod³odze getta za zielon± bram± starannie segreguj±c wydane przez minione trzydzie¶ci sze¶æ miesiêcy numery jego ulubionych czasopism. Do uszu dobieg³ sygna³ domofonu. Wsta³, nacisn±³ przycisk pod kiedy¶ idealnie bia³± s³uchawk± i otworzy³ drzwi.
- Idzie nowe. Stwierdzi³ Piêtaszek stoj±c w progu wype³nionego kartonami mieszkania. - Nie inaczej mój drogi. Odpowiedzia³ On. - To co wynosimy pierwsze? - ¦mieci.
Osiem wielkich plastikowych worków zape³ni³o dzieñ wcze¶niej opró¿niony kontener. Fascynuj±ce jak wiele dziwnych, niepotrzebnych przedmiotów odkrywa siê w trakcie wyprowadzki. Kilkadziesi±t d³ugopisów, tyle samo wizytówek i reklamowych gad¿etów, smyczy, kalendarzy. Beznadziejne prezenty z firmowych miko³ajek. Pocztówki z wakacji i wyci±gi z kont bankowych. Butelki po whisky, korki z wina. Kilka zdjêæ w ramkach na dnie szafy, dwa zdecydowanie ró¿ne kolczyki i para koronkowych stringów.
- ¯al Ci? Zapyta³ Piêtaszek. - Nie. Dlaczego pytasz? - W koñcu zostawiasz idealny kurwido³ek. Roze¶miali siê obaj.
Noszenie toreb, walizek i kartonów przypomnia³o rozmowê z Jadowitym w poprzedzaj±cy wigiliê wieczór. Rozmawiali o minionym ju¿ roku. Pierwszym takim, w którym zaczê³o brakowaæ czasu na alkohol, niezapamiêtane soboty i niedziele na detoksie. Nie wie czy wydarzy³o siê du¿o. Pewien jest, ¿e w porównaniu z ka¿dym poprzednim zmieni³o siê wiêcej. Nie wybra³ emigracji, zrezygnowa³ z kilku ³atwo dostêpnych przygód. Nie pojecha³ na dalek± pó³noc jak jeszcze trzysta sze¶ædziesi±t piêæ dni temu planowa³.
Ten rok zaczyna z ogromn± list± oczekiwañ Wzoru Do Na¶ladowania. Jutro dostanie swój ma³y zespó³ jeszcze mniejszych ni¿ On korporacyjnych trybików. Cabrio stoi w nowym gara¿u, kto¶ jeszcze czeka w sypialni.
"Byleby tylko zawsze mieæ motywacjê, swój wa¿ny bilet w trasie po swoje racje."
Ma wszystkie brakuj±ce klocki swojej starej uk³adanki. I wolne miejsce na kolejn±.
|